Kataryna ma wątpliwości, ja nie

Czytam teksty Kataryny i doceniam jej działalność. Zgadzam się z Nią, że w demokracji każdy ma prawo do stawiania władzy niewygodnych pytań, także zwolennik PiS. A traktowanie takiego zachowania w przypadku sympatyków PiS jako zdrady, jest śmieszne. Szukanie odpowiedzi na wątpliwości jest szansą na precyzowanie lub znajdywanie argumentów. W przypadku PiS sztuka argumentacji polega na tym, by argumenty za naszą polityką były bardziej przekonywujące od tych krytycznych, formułowanych przez politycznych przeciwników, czy przez wątpiących zwolenników.
Kiedy nie zgadzam się z Kataryną?- Kiedy pisze o półrocznych rządach PiS: ”I po co to wszystko? Ktoś rozumie? Bo ja chyba za głupia jestem.”

Myślę, że jest Pani mądrą kobietą i wielokrotnie to udowodniła publicznymi wypowiedziami, tyle że tym razem po prostu popełnia Pani błąd, opierając oceny na błędnych założeniach.

Pisze Pani: ”Przez ostatnie pół roku udało się PiS zbudować KOD …”.

Czy nie dostrzega Pani sytuacji zerojedynkowej? PiS miał do wyboru wprowadzać w Polsce zmiany lub tego nie robić. Każde zmiany, więc i te w dzisiejszej Polsce, wyzwalają opór wszystkich tych, którzy na zmianach tracą. Twierdzę, że to nie PiS zbudował KOD, a zasady działania demokracji w Polsce po 1989 roku. Nazwa jest tu nieistotna, jak zauważył kot Prezesa w znanym memie: ”… o mnie pisze się „KOT” a nie „KOD”. Zasadne w  kwestii strategii PiS dla mnie jest pytanie: Czy chwilowy kryzys, wynikający z konfliktu interesów, wart jest przetrwania dla osiągnięcia celu w dłuższym czasie? Uważam, że tak. Warunkiem przyznania mi racji jest wysiłek dostrzeżenia długookresowego celu działalności PiS. Zapewniam Panią, że jest nim rozwój Polski. A że z diagnozy rzeczywistości przed wyborami wynikało, że jedną z instytucji, która hamuje rozwój współczesnej Polski są sądy, nie mieliśmy i nie mamy wyboru. Musimy pokazać, że demokracja rzeczywista to równość władzy wykonawczej, ustawodawczej i sądowniczej, a nie zwierzchnictwo sądowej nad innymi, bo taki układ prowadzi do autentycznego autorytaryzmu. Analiza konfliktu z Trybunałem Konstytucyjnym, także na gruncie prawa, jest bardzo dobrze zrobiona przez Prezesa Jarosława Kaczyńskiego w publikowanych ostatnio wywiadach, więc odsyłam do nich. Przedstawiana przez Prezesa argumentacja dla mnie jest wiarygodna, nie wiem czy dla Pani będzie, ale mam taka nadzieję. Zapewniam także, że o dalszych zmianach i konflikcie z TK stanowić będzie ustawa o sądach, którą zapowiedziała Pani Premier.

Pisze Pani: ”Nie wiem, i bardzo jestem ciekawa, co PiS zyskał na wojnie z Trybunałem”.

Kiedy jedynym kryterium oceny jest nasz wizerunek w oczach liberalnych demokratów, ma Pani rację. PiS jest partią polityczną podobną do innych, działających w Polsce, z wadami i zaletami wnoszonymi do niej, jak do każdej innej partii, przez należących do niej ludzi. Ma Pani rację również w tym, że wadom ludzi i ich decyzjom w imieniu partii trzeba przeciwdziałać. Ale równocześnie PiS, co Pani pomija w swoich ocenach, czymś się jednak różni od pozostałych ugrupowań politycznych i to nie tylko dlatego, że jako pierwsza partia po 1989 roku zdobyła mandat do samodzielnego rządzenia, ale głównie dlatego, że jako pierwsza partia władzy demokratycznej w Polsce od `89 roku deklaruje i działa z myślą o interesie Polaków, a nie z myślą o interesie własnych polityków czy ich środowisk. Czy dobrze działa, czy robi to źle, o tym za chwilę. Odmienność PiS od dotychczasowych polskich doświadczeń działania partii w demokracji powoduje, że oceny wynikające z porównań do poprzedników są fałszywe. Ta odmienność celu istnienia i działania jest zmianą. Przez nas nazwaną ”dobrą zmianą.” Paradoks tkwi w tym, że każda, także „dobra zmiana” rodzi kryzys konfliktu interesów. I nie można go załatwić dzięki wcześniejszym kompromisom. Uważam, że wówczas kompromis to zapowiedź kłótni tyle, że z innego powodu.

Twierdzi Pani: ”…Za kilka lat w kampanii wyborczej te wszystkie znane twarze wygrają dzisiejszej opozycji wybory, bo ludzie mogą nie rozumieć prawniczych niuansów, ale w swoich wyborach zbyt często kierują się opiniami celebrytów i autorytetów, żeby można było to lekceważyć.”

I znów, gdyby PiS chodziło tylko o interes PiS, miałaby Pani rację. Ale tak nie jest. Mówienie, że chcemy drugiej kadencji za „500+” nie jest prawdą. Program PiS ogłoszony przed wyborami to nie tylko tych kilka haseł, które przebiły się w kampanii wyborczej. Dlatego za trzy lata głosy Polaków będą dla nas bo zmienimy Polskę, albo ich nie będzie, bo to się nam nie powiedzie. Tak, oczywiście możemy przegrać, ale nie z powodów podanych przez Panią, a z powodu ogromu stojących przed nami zadań i ilości obszarów, w których trzeba przeprowadzić zmiany. Wracając zaś na moment do poprzedniego wątku autorytetów, wymiana dotychczasowych elit, bojących się Polaków, na nowe, współdziałające z Nimi, jest jedną z naszych powinności. I to jest faktyczny problem PiS.

Pani dostrzega go natomiast w Prezesie Jarosławie Kaczyńskim i przywołanej przez Panią kapitanozie: ”Robert Cialdini, psycholog społeczny, w swojej książce „Wywieranie wpływu na ludzi” opisał zjawisko kapitanozy – bezkrytycznej wiary w nieomylność autorytetu…”

Cóż, można i tak. Ja przywołam Roberta E. Mittelstaedta, Jr., autora koncepcji katastrof, wynikających z łańcucha błędów. Pokazuje on z kolei, jak dochodzi do wypadków i katastrof na skutek działania heurystyki reprezentatywnej, kiedy decyzje podejmują zespoły. Wie Pani, co wówczas ma zasadnicze znaczenie? Zespoły także ulegają bezkrytycznej wierze w swoją nieomylność. Wcześniejsze sukcesy nakazują im przyjąć działania, które wcześniej pozwoliły osiągnąć sukces. Katastrofa wynika więc z niezrozumienia, że w konkretnej sytuacji, należy podjąć działania, odbiegające od tych z przeszłości. Zwykle lepiej z tym problemem radzą sobie jednostki. Jednak ani jednostka, ani zespół nie gwarantuje ideału, dlatego miarą oceny nie powinno być przewidywanie co kto zrobi, jak to najczęściej jest w przypadku Prezesa Kaczyńskiego, a co rzeczywiście zrobił. Oczywiście, ślepe posłuszeństwo jest groźne. Ale tylko wówczas gdy rzeczywiście jest ślepe, czyli nie pozwala na pytanie o sens działania. To nie dotyczy PiS i Prezesa Jarosława Kaczyńskiego, znów uwierzyła Pani w mitologizowaną od lat prawdę o nim jako o bezwzględnym przywódcy. To, że ma autorytet wynika z Jego decyzji to fakt, ale także z uzasadnienia, które przedstawia. Jeszcze raz odsyłam do wywiadu z Nim, w tym samym numerze Do Rzeczy w którym zamieściła Pani swój felieton pt. Kapitanoza. A ja zapraszam Panią do PiS i chętnie Panią zarekomenduję. Komentarze, nawet krytyczne, ale wynikające z pełnej znajomości faktów, argumentów i uwarunkowań lepiej pozwolą Pani trafnie diagnozować, a nam rozwiązywać problem przyszłej Polski.