Hymn elit III RP: ”Ma być jak było”. Dlaczego nie rozumieją wyborów, których Polacy dokonali w zeszłym roku?

Profesor rżnie głupa, czy jest głupi? – spytał mnie znajomy, kładąc przede mną na stole ostatni numer „Polityki” z wywiadem z profesorem Markiem Belką. Przeczytałam i spytałam znajomego: Dla ciebie Szwejk to mądrala, czy idiota? Pokiwał głową, machnął ręką i odszedł, ale czasopisma nie zabrał…
Dziennikarz podpuszcza: ” … są oczekiwania, że PiS będzie się tego domagał od „swojego” szefa NBP Adama Glapińskiego …” Tego, czyli wspierania gospodarki przez bank centralny, na co dostaje natychmiastową odpowiedź, że to „byłoby igranie z ogniem”. Oczywiście w Polsce, bo jeśli to robi FED i Europejski Bank Centralny, wtedy jest to ich mądrość czy głupota? Odpowiedź sprowadza się do głębokiej refleksji: a kto bogatemu zabroni?!

Ale, że rozmowa jest w czasopiśmie, prowadzącym aktualnie walkę o demokrację, jednocześnie w pełni korzystając z jej praw i swobody wypowiedzi, następne pytanie jest wielkie: ”Reprezentującemu PO ministrowi Bartłomiejowi Sienkiewiczowi w słynnej rozmowie w restauracji Sowa i Przyjaciele odpowiadał pan inaczej”. I tu znaleźć można odpowiedź na wątpliwości wszystkich tych, którzy nie rozumieją dlaczego Marek Belka zaszedł w III RP tak daleko w hierarchii. ”Odpowiadałem na inne pytanie” – stwierdza profesor. I rzeczywiście, jak ja pamiętam to nagranie, chodziło nie o polską gospodarkę, a o interes wyborczy PO w Polsce. Radość z tego, że do niedawna Bankiem Centralnym w Polsce rządził poważny gość, nie pojawia się także dlatego, że dalej ten gość mówi: ” Sienkiewicz przyszedł w przeświadczeniu, że gospodarka chyli się ku upadkowi. Może mój błąd polegał na tym, że mu tego przekonania nie wybiłem z głowy dostatecznie zdecydowanie”. No sami powiedzcie, czyż nie fajny jest facet, który po wypowiedzi ministra spraw wewnętrznych, że Polska to: „ ch …,d… i kamieni kupa” i trzeba zrobić wszystko, by to nie wyszło na jaw, bo polecą głowy, twierdzi teraz, po miesiącach od upublicznienia nagrań, że mówił nie o politycznych interesach jednostek, a o dobru narodu. Chyba, że interes jednostek, wybranych i godnych (według nich samych) tego, by być na świeczniku, jest dostatecznym powodem, żeby lekceważyć decyzje większości głosujących Polaków. „Ma być tak jak było”- głosi klasyczny już apel, hymn elit III RP, autorstwa Agnieszki Holland.

Profesor o sobie i swoich kolega ma do powiedzenia tyle, że: ”Było to pokolenie wybitnych polityków. Jak się okazało już w latach 90., najlepiej przygotowane do sprawowania władzy.” I dalej: ”Nie mam wątpliwości, że byliśmy w naszym pokoleniu najlepsi i najlepiej przygotowani do sprawowania władzy”. Ma rację, pod warunkiem że przyjmiemy, iż władza oznaczała po 89 roku rządzenie pod przykrywką demokracji w interesie komunistycznej i postkomunistycznej elity. I myśliciel Marek Belka ani myśli się zająknąć o tym, że budował demokrację fasadową, by fasadą zasłonić przeszłość, by było jak było. Demokrację, w której bez rozliczenia żyli i żyją zbrodniarze stalinizmu z wielotysięcznymi emeryturami, demokrację z sądami niezdolnymi zdecydować o karze dla zbrodniarzy z PRL, demokrację z układem gospodarczym, polegającym na łatwym dostępie własnych kolesi do państwowych pieniędzy w państwowych bankach i agencjach, obsadzonych przez byłych funkcjonariuszy SB. Demokrację z mediami podporządkowanymi interesom elit, demokrację, która pozwala na przerabianie prawa tak, by służyło równiejszym i by było jak było, etc. Epizod z ustawą o prywatyzacji jest wielce charakterystyczny dla ludzi, o których profesor Marek Belka mówi: ”…To pokolenie, związane w latach 70. z Zrzeszeniem Studentów Polskich, było dobrze wykształcone, znało świat i miało już swoje doświadczenia polityczne. Aleksander Kwaśniewski to jego najbardziej charyzmatyczny lider. Potem Cimoszewicz, Rosati czy Miller. A gdzieś na dalszym planie choćby ja…”

Pierwsza ustawa o prywatyzacji dopuszczała komercjalizację czyli przekształcenie przedsiębiorstwa państwowego w spółkę prawa handlowego tylko jeśli prywatyzacja była możliwa. Pokolenie Marka Belki, o którym mówi z taką dumą, po przejęciu w 1993 roku władzy, zmieniło ustawę z 1990 roku w karykaturę prywatyzacji, zezwalając na komercjalizację każdego państwowego przedsiębiorstwa. Tak otworzyli bramę do tysięcy posad w radach nadzorczych, obsadzanych z ich woli, a w konsekwencji do obsadzania zarządów przez te rady według partyjnego klucza. Mówienie, że byli to najzdolniejsi ze zdolnych i przygotowani do sprawowania władzy jest prawdą o tyle, o ile nie zapomina się, że kryterium tej oceny to nie dobro demokratycznego państwa i jego mieszkańców, ale dobro wybranych do korzystania z państwa i jego instytucji. I tak zdolni chłopcy lewicy zbudowali kapitalizm partyjny bez zdolności do uczciwej konkurencji. A później oddali się w obronę podobnym chłopcom z Unii i zastąpili słabość niedemokratycznej przeszłości w siłę koalicji z postępową europejską większością.

okolenie ZSP stworzyło politykę zagraniczną, w której interesy własne wymagały już nie buty i bezczelności zdobywców na swoim jak w kraju, ale posłuszeństwa pod butem wielkich, w imię władzy w kraju. ”…SLD Kwaśniewskiego musiało na każdym kroku udowadniać, że odbywa proces pokuty. Że zrozumiało błędy i że się kaja -musiało być prymusem, zabiegać o Unię Europejską.” – mówi profesor Belka Zaliczając lot Moskwa-Bruksela, cwani byliście profesorze, to fakt. Stworzony w Polsce system uprzywilejowanego startu w kapitalizm pozwolił wam, mądrym, na rozparcelowanie państwowej własności, a wejście do Unii na obronę stanu posiadania pod parasolem unijnego prawa. Nawet wejście do NATO nie zachwiało waszą pozycją równiejszych. Cenę waszej legitymizacji jeden z was, fakt że  nowo zaakceptowany, nazwał dosadnie w rozmowach w restauracji Sowa i Przyjaciele. Pan kojarzy profesorze? A może pan w ogóle tam nie bywał? W końcu prawda to rzecz względna i jak pisał ksiądz Tischner istnieje podobno kilka rodzajów prawdy.

Wracając raz jeszcze do światłych wywodów lewicowca, szefującego w Banku Centralnym, z zainteresowaniem przeczytałam, co myśli o współtworzonym przez niego systemie, w którym nam przyszło żyć. Kiedy dziennikarz stwierdza: ”Przedsiębiorcy to najbardziej roszczeniowa polska grupa społeczna”, słyszy w odpowiedzi: ”Ja ich rozumiem, bo państwo w którym działają, jest słabe, a prawo niestabilne…”

Samo się zrobiło, profesorze, premierze, ministrze finansów, szefie Narodowego Banku Polskiego, dyrektorze Międzynarodowego Funduszu Walutowego, szefie międzynarodowej koalicji w Iraku? Pewnie, że nie sam, ale z kolesiami stworzył pan jak sam mówi, państwo słabe, z niestabilnym prawem. Cieszę się, że nie ma pan już na nie wpływu i pewnie wyjedzie znów za chlebem. Cieszę się, że z pana obłudnego wystąpienia w „Polityce” można wyłowić przyznanie się do winy współtworzenia tego słabego państwa, choć sens czasopisma, w którym pan wystąpił, wszyscy je redagujący przywykli widzieć w udowadnianiu braku waszej, komunistów i postkomunistów, odpowiedzialności za rzeczywistość, w której na co dzień żyje większość Polaków. Dlatego redakcja czasopisma nie rozumie wyborów, których Polacy dokonali w zeszłym roku, interpretując i komentując jedynie wszystko to, w tworzeniu czego brał pan bardzo aktywny udział.