Pierwsza notka

Do pisania  nakłonili mnie przyjaciele mojej córki. Powszechne przekonanie mojego pokolenia, że młodzi ludzie nie interesują się polityką i tym co dzieje się w naszym kraju, jest zupełnie nieprawdziwe. Może to my nie potrafimy z nimi o tym porozmawiać zakładając z góry, że to nie ma sensu.

Jestem naznaczona, napiętnowana, skażona polskością. W latach osiemdziesiątych, kiedy większość moich przyjaciół rozjechała się po świecie, w poszukiwaniu wolnego, dostatniego i łatwiejszego życia, nie przyszło mi nawet do głowy, że także mogłabym wyjechać. Jestem Polką. To dla mnie najważniejsze. Zawsze byłam z tego dumna … tak po dziecinnemu, jak samochwała.

Kocham mój naród za fantazję, oryginalność, złotą wolność szlachecką w czasach powszechnego absolutyzmu, za ułanów z Wieniawą-Długoszowskim, husarię z piórami i Rzeczpospolitą Obojga Narodów.

Pytała mnie ostatnio młoda dziennikarka – czy ważniejsze jest dla mnie bycie Polką, czy Europejką?  Roześmiałam się.  Proponuję młodym ludziom, którym wmawia się ich europejskość jako przeciwstawienie zaściankowej, niemodnej polskości, żeby gdziekolwiek za granicą, na pytanie- skąd jesteś?- odpowiedzieli, że z Europy. Gwarantuję, że Włoch, Niemiec, Anglik czy Francuz, popatrzyliby jak na idiotę i popukaliby się po czole.

Pełniąc funkcję starosty pajęczańskiego zaprzyjaźniłam się ze swoim odpowiednikiem z Niemiec, z powiatu Saalekreis- Landratem Frankiem Bannertem. Wychowana przez pokolenie pamiętające wojnę myślałam, że nigdy nie polubię żadnego Niemca, a jednak. Frank pokazał mi jak bardzo szanuje się tam wszystko co niemieckie : swój przemysł,( landrat, czyli tamtejszy starosta może jeździć tylko niemieckimi samochodami, które dostaje od niemieckich koncernów w bezpłatne użytkowanie), banki (landrat jest w radzie nadzorczej lokalnego banku, ponieważ ma dbać o rozwój niemieckich przedsiębiorstw), kulturę i sztukę, (zwiedzaliśmy ogromnie dużo lokalnych zabytków, muzeów i galerii, gdzie dbano o każdy nawet najmniejszy ślad ich kultury materialnej i niematerialnej) ,historię,( wszędzie zadziwiano nas znajomością lokalnych dziejów państwa i tamtego regionu, bardzo szczegółowo i pieczołowicie przekazywaną następnym pokoleniom).

Piszę o tym dlatego ,że myślałam o sobie i swoim poczuciu polskości jako czymś anachronicznym, niemodnym, dla wielu niezrozumiałym. Żałowałam, że nie urodziłam się w czasach dwudziestolecia międzywojennego, moich ulubionych klimatów, a tu proszę. Niemcy i tyle niemodnego nacjonalizmu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *