Komentarz do felietonu „Aquaparki wśród ruin”

W niedawnym numerze ogólnopolskiego tygodnika, ukazał się felieton Rafała A. Ziemkiewicza zatytułowany ,, Aquaparki wśród ruin”. Znany dziennikarz pisze tam ogólnie mówiąc o powolnej likwidacji Polski prowincjonalnej. O zamykaniu szkół, szpitali, zanikaniu połączeń autobusowych, kolejowych, likwidacji sądów, oddziałów pocztowych, posterunków policji… Przyrównuje ten proces do rozkładu jaki następował w krajach afrykańskich.

Prawdą jest, że w ostatnich latach zlikwidowano ponad 2,5 tys. szkół, a rząd zrzucając na samorządy koszty kolejnych podwyżek dla nauczycieli, prowokuje sytuację, że nawet bogatsze gminy likwidują szkoły i przedszkola. W tym przyszłym roku będziemy realizować narzucony ustawowo obowiązek przekształcania samorządowej służby zdrowia w spółki prawa handlowego, zwolnienia i redukcje już się rozpoczęły.

W jednej tylko dziedzinie, zdaniem publicysty, przeżywamy prawdziwy boom – w budowie infrastruktury rozrywkowo-rekreacyjnej. Wznosimy coraz więcej stadionów, boisk, basenów, Aquaparków. Obiektów kosztownych nie tylko na etapie budowy, ale także w utrzymaniu. Nie ma już prawie gminy, gdzie w ostatnim czasie nie wybudowano by sławetnego ,,Orlika”.

Nie krytykuję idei budowy czy odnowy infrastruktury sportowej przy szkołach, ale czy na pewno ten bardzo, bardzo drogi obiekt, za przeciętnie półtora miliona złotych, musi powstać dosłownie wszędzie. A co, gdy się okaże, że doniesienia lekarzy o szkodliwym wpływie twardej ,(na podkładzie z kamienia), plastikowej nawierzchni, na zdrowie – okażą się prawdą. Czy nie można inwestować w boiska trawiaste, naturalne, bezpieczne i dużo tańsze? Czy idea budowy wielkich basenów i Aquaparków, gdzie samorządy dokładają miliony do kosztów ich funkcjonowania, ma być tylko spełnieniem mocarstwowych marzeń lokalnych prominentów, nie patrzących realnie na możliwości budżetów i nie inwestujących w projekty, które przynoszą oszczędności?

Ile wydano publicznych pieniędzy na projekty, które za moment staną się finansową zmorą i czarną dziurą dla samorządowych budżetów?

Zgadzam się z redaktorem Ziemkiewiczem, który swoje rozważania podsumowuje tak ,,Nieodpowiedzialność lokalnych władz, które wolą wydawać pożyczki i dotacje na widowiskowe bajery niż na rzeczy potrzebne, ale nieefektowne, spotkała się z beztroską wyborców, którzy nie przywykli być u siebie gospodarzami i kalkulować, co ma sens, a co jest tylko nieopłacalną błyskotką. Tylko że politycy wycofają się na z góry upatrzone stanowiska, a podatnicy zostaną z długami i niszczejącymi pomnikami swojej naiwności. Mieszkańcy niejednej gminy już tego doświadczyli. Niebawem to samo stanie się z całym państwem.”

Moim zdaniem, nic dodać – nic ująć.